To tylko 265 koni, nie ma się czym ekscytować.
Nie zrobi to na mnie wrażenia.
Ładna jest.
Znasz takie kobiety, brzydko-ładne? Często mają fantastyczną figurę, są elokwentne i oczytane, ale to schodzi na dalszy plan. Maja twarz, której nie jesteś w stanie określić ani jako ładną, ani jako brzydką. Coś pomiędzy, ale wziąłbyś z chęcią. I kiedy na nie patrzysz, nie widzisz Natalie Portman, ale raczej przeciętną osóbkę, której jednak sam wygląd nie wiedzieć czemu działa Ci na prącie niczym balonik z helem. Taka jest Zetka. Numer cztery. "Es aj"
Ciasna jak cholera, ledwo wszedłem. Ma miłe ciało, ale wolisz nie patrzeć jej w oczy. Ma fantastyczny głos i nie ma zahamowań do samego końca. A jaki tyłeczek! Taka trochę Niemka. Ale ma w sobie coś pięknego. Coś, co powoduje, że pniesz się wyżej i wyżej. Wciąż posuwasz się dalej i dalej, coś co powoduje, że wciąż nie chcesz przestać. Co to?
Trzylitrowa wolnossąca rzędowa szóstka.
Nie jest tak żywiołowa jak Type-R, ale ma głębszy głos. To nie japońska zabawka, to czuć w środku, choć odbiega od serii 6. Silniczek jest żwawy, czuć, że lubi obroty, choć ma swoją bezwładność.
Brzmi super, siedzisz na wydechach, zupełnie jak w Corvette. Czujesz te wibracje w bębenkach (uwaga, ni chuj nie dasz rady w trasie). Bagażnik? Jest i tyle. Aktówka i laptop się zmieszczą. Tylne siedzenia? No, dobra, choćby ławeczka? Chyba kpisz, to auto dla faceta, który przyjeżdża nim po kobietę, zapewnia jej nieziemskie doznania nie tylko za kółkiem, a po upojnej nocy wraca do domu dłuższą trasą.
Taka MX-5 dla faceta z jajami.